Czyste chodniki i podłogi, lśniące okna, pachnące toalety i kosze na śmieci do tej pory były wyznacznikiem czystości i utrzymania podstawowej higieny w przestrzeni publicznej. Koronawirus wszystko zmienił. Zakrywanie twarzy, rękawiczki w sklepach, utrzymywanie dystansu i obowiązkowa dezynfekcja rąk z początku dziwiły. Dziś stają się normą, do której trzeba się dostosować, bo zostaną z nami na zawsze.

Definicja czystości w 2020 roku się zmienia i pewnie na stałe przybierze inną formę. Czystość to obecnie wolność od wirusów i bakterii oraz dezynfekcja wszystkiego – pomieszczeń, klamek, telefonów, poręczy i przede wszystkim dłoni. Przed epidemią co trzeci Polak nie mył rąk po wyjściu z toalety – teraz te wskaźniki uległy ogromnej zmianie. W domu, czy w pracy ręce dezynfekujemy nawet kilkanaście razy dziennie. Podobnie rzecz ma się w przestrzeni publicznej – dezynfekujemy ręce w sklepach urzędach. Musimy o tym pamiętać i wielu z nas ogarnia niepokój, gdy nie mamy takiej możliwości, patrzymy podejrzliwie na osoby, które nie stosują się do zaleceń. Kieruje nami strach o własne bezpieczeństwo. A przecież kiedyś sytuacja się unormuje, a przestrzenie publiczne znów wypełnią się mieszkańcami i turystami. Jak więc spowodować, by ludzie powrócili do muzeów, galerii, fitness clubów, kawiarni bez strachu? Jest tylko jedno rozwiązanie – dać im poczucia bezpieczeństwa.

Poczucie bezpieczeństwa właściciele punktów usługowych i sklepów mogą zapewnić na wiele sposobów – sugerując odpowiedni dystans, rozdając rękawiczki, dezynfekując powierzchnie. Mogą również przekazać zachowanie higieny w ręce swoich klientów – i to dosłownie. Po prostu udostępnić klientom możliwość dezynfekcji rąk za pomocą płynów dezynfekujących. I oczywiście – niektórzy wieszają niezbyt estetyczny dozownik w toalecie lub na ścianie i liczą, że wiele osób z niego skorzysta. Zapominają jednak o najważniejszym – już od wejścia klient musi wiedzieć, że tutaj będzie bezpieczny. Taki stan można osiągnąć za pomocą specjalnie dedykowanej stacji do dezynfekcji rąk.

DESIGN MA ZNACZENIE

Design jest wszędzie i wkracza w każdą dziedzinę naszego życia. Również w korona-czasach dbałość o wygląd wkrada się w miejsca, w których byśmy się go nie spodziewali – zauważyliście, że ostatnio duże znaczenie zaczyna mieć kształt, kolor i wzór maski? Zaczynamy traktować ją jako element ubioru. I tak jak maseczka nie musi być zwykła, niebieska lub biała, tak i stacja do dezynfekcji nie musi być biała lub srebrna. Takie stojaki wszędzie wyglądają tak samo, często nie zachęcając do ich wykorzystania. My proponujemy wprowadzenie desingu do takiego urządzenia, zwłaszcza poprzez pełną personalizację. Dzięki temu stacja do dezynfekcji stanie się elementem wystroju wnętrza, nie będzie odstraszała, a zapraszała. Stojak będzie w pełni Twój, unikatowy i wyjątkowy. W Twoich kolorach, w pasującym kształcie.

TECHNOLOGIA

Ilość firm, które chcą zbić interes na koronawirusie poraża. Wiele z nich dopiero powstało i pewnie zamknie się, jak epidemia wygaśnie. Ceny masek, rękawiczek i urządzeń do dezynfekcji wydają się być wzięte z kosmosu. A na dodatek wiele produktów to po prostu oszustwo – nie działają, psują się a jak przychodzi do serwisu to okazuje się, że firmy już nie ma. Pomimo tego, ze czas nas goni nie warto decydować się na kupno stojaków do dezynfekcji na szybko, tu i teraz, bez przemyślenia. Lepiej zdecydować się na sprzęt, który nie tylko jest spersonalizowany i pasuje do naszej firmy, a przy okazji jest odporny na wielokrotne, często przemysłowe użytkowanie – do kilkudziesięciu razy na minutę. Taka stacja musi być oczywiście bezdotykowa i przystosowana do aplikowania dowolnego płynu dezynfekującego w ilościach zapewniających komfort korzystania, ale i oszczędność. W obecnych czasach, gdy środki odkażające na bazie alkoholu są towarem deficytowym, a  ceny wahają się w zależności od dostępności wiązanie się z jednym dostawcą jest biznesowo nieprzemyślane. Dlatego lepiej podstawić na stojak z uniwersalnym dozownikiem, w którym samodzielnie będziemy w stanie uzupełnić płyn i ustawić dawkę aplikacji tak, by było to dla nas jak najbardziej opłacalne.

DŁUGOWIECZNOŚĆ

Nawyk odkażania rąk już wchodzi nam w krew. To nie jest czynność, o której zapomnimy, jak tylko epidemia wygaśnie – wręcz przeciwnie. Zostanie z nami na długo, ponieważ już teraz wirusolodzy alarmują, że wzmożoną higienę i dystans społeczny będziemy musieli utrzymać aż do czasu wynalezienia szczepionki, więc być może… minimum rok. Dodatkowo, według naukowców przez następne 50 lat takie epidemie wirusów odzwierzęcych mogą nękać ludzkość. A zachowanie higieny w miejscach publicznych jest jedną z podstawowych form unikania zarażenia. Dlatego tak ważne jest, aby uświadomić sobie, ze stacja dezynfekcji rąk nie jest kupowana teraz i posłuży 2 miesiące. Takie urządzenie być może będzie obowiązkowym wyposażeniem sklepu, restauracji, klubu, muzeum czy teatru dobre kilka lat. Trzeba być na to gotowym i świadomym, że bardziej opłacalna jest jednorazowa inwestycja, niż kilkukrotne zmienianie urządzenia w wyniku jego awarii. Inwestujemy w przyszłość i bezpieczeństwo swoje i klientów. A bezpieczeństwo nie ma ceny.