Maretingowcu! Nie popełnij 7 błędów oznakowując firmę czy sieć handlową


1. Za późno zamawiasz reklamy, gdy inwestycja jest już prawie skończona.

Na etapie budowy można zaplanować nie tylko lokalizację reklamy, ale w również ogniwa montażowe związane z przedsięwzięciem, np.: elementy konstrukcyjne i podkonstrukcyjne, szpilki i dystanse do montażu liter. Dodatkowo warto na etapie budowy zaplanować zasilanie, by było wyprowadzone w bezpośredniej lokalizacji logotypu. Jakie są plusy takiego planowania? Przede wszystkim estetyka. Ponadto często wykonawcy elewacji i dachu dają gwarancję na swoje elementy, więc późniejsza ingerencja w poszycia elewacyjne czy dachowe innych firm jest niewskazana.

2.  Nie searchujesz dobrze wykonawców

Zdarza się, że firmy, które obsługują działy marketingu w zakresie poligrafii, gadgetów reklamowych dostają zlecenia na reklamy wielkogabarytowe, czy świetlne, bo „są pod ręką”. W tym zakresie nie mają doświadczenia, wiedzy, parku maszyn, nie znają technologii, trendów, więc albo same coś próbują zrobić lub szukają podwykonawców. Rezultat jest taki, że Klient ostateczny dostaje bardzo słaby produkt, który na pewno nie będzie cieszył oka długie lata ani estetyką, ani jakością świecenia, ani designem.

3. Jedynym kryterium jest dla Ciebie cena

Cena zawsze jest wariantowa, bo każdy produkt występuje w kilku wariacjach i rzadko jest porównywalny w stosunku do innego we wszystkich zakresach.  Najtańszy produkt to zwykle nieatrakcyjny design, słabe odchudzone materiały i podzespoły, brak dbałości o najmniejsze szczegóły, pracownicy zatrudnieni „na czarno”, świetlówki zamiast markowych diód, czyli 3-krotnie droższa ekspoatacja w przyszłości. I tu nie ma się co czarować, że jest inaczej. Jeśli najtańszym samochodem jest TATA, to dlaczego zapewne nie znacie ani jednej osoby, która nim jeździ? Bo szukamy jakości, prestiżu, trwałości. Czy znajdziemy te cechy w najtańszym produkcie produkowanym na zamówienie?

4. Nie prototypujesz

Prototyp prawdę Ci powie. Koszt prototypu jest relatywnie niski w stosunku do przedsięwzięcia. Nawet jeśli masz szczegółową specyfikację, zobaczysz, że wcale finalny produkt nie musi być identyczny, jeśli przetestujesz 2-3 firmy. Znaczenie też ma jakość współpracy z firmami, sprawność czy komunikacja, oraz to, co możesz przetestować na etapie prototypowania.

5. Zlecasz projekt i wykonastwo w 2 róznych firmach

Agencja reklamowa tworzy projekty, producent reklam tworzy produkty finalne. Dlaczego zatem rzadko się zdarza, by spotkania były trójstronne: przedstawiciel firmy, agencja i wykonawcy? Jest to idealne rozwiązanie jeśli zależy nam na najbardziej optymalnym efekcie estetycznym, technologicznym, logistycznym.

6. Nie prosisz o projekty techniczne do archiwizacji

Rzadko zdarza się, by prosić wykonawcę o rysunki techniczne i elektryczne produktów reklamowych i fundamentów (jeśli nie są to duże elementy, które wymagają projektów budowlanych). Jest to ważne ważne w przyszłości, gdy niezbędny jest serwis, modyfikacja, zmiana, a firma przestała już funkcjonować na rynku. Nierzadko, firmy produkujące reklamy chcą wymienić pylon, zachowując fundament, ale jeśli nikt w firmie nie wie jakie były jego parametry, nie mamy pewności, czy postawanie na nim wyższej konstrukcji będzie bezpieczne. Wtedy należy dokonać wielu prac ziemnych i odkopać fundament, ale to czas i dodatkowe koszty. Serwis reklamy świetlnej może być też banalnie prosty, jeśli wiemy gdzie umiejscowiony jest zasilacz, jak poprowadzona jest instalacja elektryczna. Te wszystkie informacje zawarte są w dokumentacji technicznej lub powykonawczej, o którą  warto poprosić wykonawcę.

7. Wciąż jeszcze zapominasz o modzie i trendach w reklamie

Brrrr… kaseton. Jeśli go zamówisz, bo pewnie jest najtańszy, może się okazać, że tylko pozornie zainwestujesz – ale nie w reklamę, ale antyreklamę – jest to produkt z kategorii vintage, lamusa, PRL. Wszystko się zmienia, trendy rządzą naszym życiem. Wybieramy modne oprawki, zlewy, podłogi, tapety, auta i szminki. Trendy są wszędzie. Również w reklamie i obeznane oko klienta, kontrahenta czy inwestora rozpozna słaby produkt. I co sobie wtedy pomyśli?